Obozowo rocznik 2003

NOSAL NASZ!!!
Wycieczkę można zaliczyć do udanych. Z przygodami, ale zwycięsko dotarliśmy do domu. W całości i w komplecie. 
Wyszliśmy w piękną, słoneczną pogodę a pod szczytem przywitała nas burza z gradem i do końca biegliśmy w strugach deszczu, byle do domu. Na końcu chlopaki puścili wodze fantazji i podkręcili tempo. Tygrysy. 
Trasa 8 km w 1 h 12 min. w takich warunkach ...piłkarski szacun.
VICTORIA

MR

PIĘKNIE JEST... 
Oto jak w pięknych okolicznościach przyrody tworzy się historia.
Pełna koncentracja. Harówka w pocie czoła. Mięśnie drżą. Zakwasy powoli zaczynają puszczać.
Rośnie nić porozumienia między zawodnikami (przy okazji trener traci głos).
Zmęczenie materiału coraz większe, ale nikt szczególnie nie narzeka!!!
Żyją już tymi wolnymi dniami po obozie.
Jeszcze dwa sparingi (czwartek i sobota), termy i ... do domu.
Acha.... i jeszcze dwa treningi z MR 
MR

SPARING 
Dzisiaj rozegraliśmy mecz z drużyną z Nowego Targu na ich terenie.
4:3 (Golda x 2, Wojtynia).
Przeciwnik zdobył bramki po naszych błędach. 
Komunikacja znowu niestety zaszwankowała. Chłopaki są nadal bardzo oszczędni w słowach, ale grają z poświeceniem. 
Zmęczenie obozowe daje już o sobie znać. 
Tu ciągnie, tam boli.
Wykonali kawal dobrej roboty.

MR

 

MECZ KONTROLNY 
W sobotę rozegraliśmy drugi kontrolny sparing, tym razem z SMS Łódź (2002).
W pierwszej połowie mocno postawiliśmy się przeciwnikowi, który zdecydowanie nie spodziewał się takiego scenariusza meczu. 
Jednak po naszych „standardowych” błędach zeszliśmy z boiska z 4 straconymi bramkami.
Druga połowa również wyrównana. 
Widać było już duże zmęczenie obu drużyn, ale to nasz upór doprowadził do zdobycia jedynej bramki w tej połowie (Głowacki).
Warto zwrócić uwagę na fakt, że nie graliśmy naszym podstawowym składem. Ze względu na niedyspozycję kilku zawodników musieliśmy posiłkować się trzema młodszymi zawodnikami z drużyny trenera Mizgały (dziękujemy).
Mimo, że mecz przegrany (4:1) to bardzo wartościowy.
Popełnione podstawowe błędy do przeanalizowania na spokojnie. 
Spotkanie pokazało też, że małymi krokami wydobywamy drzemiący w nas potencjał. 
Czyli ...... praca, praca, praca.

MR